Wypadek w górach

Marta Piwek nigdy nie była w polskich górach, więc kiedy znajomi zaproponowali jej weekendowy wypad w Tatry, była zachwycona. Przed wyjazdem zaopatrzyła się w profesjonalne obuwie i odzież, szykowały się bowiem dwa dni zdobywania szczytów górskich takich jak: Śnieżka, Giewont i Rysy. W sobotę wczesnym rankiem pod jej domkiem na wsi czekał już na nią samochód pełen rozchichotanych znajomych. Humor dopisywał wszystkim. Jedynie chłopak Marty, Mariusz miał trochę posępna minę, ponieważ rentgen Reda przed miesiącem wykrył u niego małego guzka w okolicy pachwiny i kilka dni temu przeszedł zabiegł, podczas którego zgrubiałość ta została usunięta.

Nie było to nic groźnego, jednak po zabiegu chłopak miał utrudnione chodzenie i górskie wspinaczki nie wchodziły w grę. Zgodził się jednak na wyjazd, aby chociaż ucieszyć oczy pięknymi widokami.  Wczesnym popołudniem dotarli do domu położonego w Zakopanem, w którym wynajęli pokoje. Szybko rozpakowali się, zjedli lekki obiad i wyruszyli na Giewont. Marta była rozpromieniona jak nigdy. Uśmiech jednak zszedł z jej twarzy, gdy zaczęła się wspinaczka, bo niestabilnych łańcuchach. Dziewczyna ma lek wysokości. W pewnym momencie spojrzała w dół, jej noga zaplątała się w łańcuch i z całym impetem uderzyła głową o kamienną ścianę góry, przez co straciła na chwile przytomność. Wezwano GOPR, który zabrał dziewczynę na rentgen Reda, z którego wynikło, iż doznała ona nieznacznego urazu czaszki, przez co dwa kolejne dni musiała spędzić na obserwacji w szpitalu. Kolejne prześwietlenie wykonane przez rentgen Reda nie wykazało, iż rysa na kości zaczyna się zasklepiać, dlatego wypisali dziewczynę do domu. Był to już niedzielny wieczór, więc znajomi odebrali Martę ze szpitala i ruszyli autostradą w kierunku domu. Nie tak Marta wyobrażała sobie ten wyjazd.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *