Miesięczne archiwum: Styczeń 2015

Praca i skanery

Pracuje w centrum skanowania w Warszawie. Spytacie skąd taki pomysł na biznes? Tak serio to nie wiem. Mój szef mówi ze ludziom potrzebne są czasem różne skanery. Np. Taki skaner dowodu osobistego nie jest wszędzie dostępny i rzeczywiście ludzie w miarę często do nas przychodzą i skanują dowody osobiste. Świetnie się bawię przy tej pracy. Skanuje sobie dowody albo jakieś dokumenty i jest luz. A co jeszcze fajne czasem przychodzą takie dziewczyny z technikum architektury krajobrazu i kserują projekty z kalek. Co jedna to ładniejsza Ale upodobałem sobie taką Karolinę. Wiem bo zawsze podpisują się w tabelce opisującej projekt to z kolei wiem od samej Karoliny. Co jakieś dwa tygodnie ja widuję kiedy przychodzi z projektem. Ostatnio kiedy przyszła miała ze sobą projekt fragmentu ogrodu przydomowego. Czyli po prostu kawałka ogródka. Był dość kolorowy Ale stonowany. A roślin było tyle że prawie dostałem oczopląsu od tych nazw łacińskich. Zawsze z nią rozmawiam o bieżącym projekcie Ale zastanowiłem się ze można by się umówić na jakaś kawę albo cokolwiek bo ile można świrować pawiana za ladą sklepu i czekać jak pies z wywieszonym jęzorem na to aż przyjdzie skserować projekt. Więc zapytałem czy czasem nie miałaby ochoty na kawę. Zrobiła wielkie oczy Ale uśmiechnęła się o powiedziała ze owszem. Pomyślałem sobie ze mam dzisiaj szczęście. Wyjąłem telefon i poprosiłem o numer i zaproponowałem sobotę wieczorem. Zgodziła się wzięła skany i chciała zapłacić Ale jej nie pozwoliłem. Na koszt firmy. Szczerze to na mój osobisty koszt a ja osobistych kosztów mam aż nazbyt wiele. Ale się opłaca.

Warto zobaczyć: reklama w komunikacji miejskiej

Nowa praca

Zaczynam dziś Nowa pracę w punkcie przedszkolnym. Jako magister pedagogiki wczesnoszkolnej jestem na pozycji dość ciężkiej. Nie wiele jest pracy dla takich jak ja. Więc po wstaniu i przygotowaniu się do pracy chwyciłam skany dowodu osobistego i pobiegłam na autobus linii sześćdziesiąt pięć. Ze stoickim spokojem oglądam miejskiej krajobrazy. Rozmyślań o cioci Lenie, tej od skanera dowodów osobistych. Powinnam ja jeszcze odwiedzić w tym tygodniu. Jest chora więc może poczucie się lepiej mając towarzystwo i ciepły rosół który jej przygotuje. Wysiadam na swoim przystanku i ruszam w stronę nowego budynku przedszkola które mieści się tuż przed szkołą podstawową numer cztery. Chodziłam kiedyś do niej. To dziwne. Będąc już dorosła osoba w wieku dwudziestu sześciu lat i patrzeć jak dzieciaki już dużo młodsze ode mnie biegają tak jak kiedyś ja. Weszłam do pokoju dyrektora i podałam mu skan dowodu osobistego. Porozmawialiśmy chwilę i okazało się że on także ma skaner dowodów osobistych i nie potrzebnie się fatygowałam do ciotki do pracy. No trudno. Do przedszkola wchodzi pierwsza dziewczynka. Witam ja jak i jej mamę. Rozmawiam chwilę z mamą słuchając cech i potrzeb indywidualnych małej Ali. Uśmiechając się do niej serdecznie biorę ja za rączkę i prowadzę do sali zabaw. Ala ma 4 lata Więc rozmawiając i pozbawiając się budujemy zamek z klocków. Słyszę ze następne dziecko weszło do przedszkola. Rodzic wprowadza Janka który po przywitaniu się od razu rusza do zabawy z Ala. Wymieniłam kilka zdań z rodzicem i podeszłam do dzieci. Poczułam niepohamowana radość. Bardzo kocham dzieci.